25 (39) – Szczun Na Śląsku – „Korona Polski – Gołębia (2/16)”

Szczyt Gołębia (Góra Żarska)

Powiedzieliśmy „Śnieżka”, trzeba powiedzieć „B”. Dwa tygodnie wcześniej rozpoczęliśmy zdobywanie Korony Polski. Na pierwszy rzut poszła Śnieżka. Teraz postanowiliśmy zdobyć najbliżej znajdujący się od naszego miejsca zamieszkania szczyt, będący najwyższym punktem województwa lubuskiego. Z Zielonej Góry do Żar jest około 40 km.

Nasza przygoda rozpoczęła się jednak od małej niemiłej niespodzianki. Nasz „Bączek” stwierdził, że nie ma zamiaru po nocnych przymrozkach odpalać i nigdzie nie jedzie. Wystarczyło jednak krótkie wzięcie go na „pych” i się udało. Mogliśmy ruszać. Po drodze miałem czas, by zastanowić się czy to akumulator, czy też rozrusznik niedomaga. Z początku sądziłem, że akumulator, jednak im dłużej jechaliśmy, tym bardziej rozrusznik wydawał być się winowajcą. No cóż, trzeba pojechać do lekarza i będzie znów wydatek.

W końcu dotarliśmy do Żar. A następnie, przez miejscowości Olbrachtowice i Łaz, po około 40 minutach, dojechaliśmy do celu. Ba, dojechaliśmy… prawie na szczyt! Samo dojście od auta na sam szczyt zajęło nam około 10 sekund 😉

Gołębia (Góra Żarska)

Gołębia (Góra Żarska) – tutaj jest najwyższy punkt województwa

Sama Gołębia (potocznie zwana Górą Żarską) to wzniesienie o wysokości 226,9 m n.p.m. położone na Wale Trzebnickim, w pasie Wzniesień Żarskich. Znajduje się w powiecie żarskim, na terenie gminy wiejskiej Żary, ok. 2,5 km na południe od samych Żar. Jest porośnięta lasem, zaś na samym szczycie stoi przeciwpożarowa wieża obserwacyjna. Nazwa Gołębia ustawowo została nadana w 1954 roku.

Wzniesienia Żarskie to morena czołowa powstała w okresie zlodowacenia środkowopolskiego. Stanowią zachodnią część Wału Trzebnickiego. Na południu graniczą z Borami Dolnośląskimi. Wał Trzebnicki zaś to pas wzniesień morenowych ukształtowany w okresie zlodowacenia środkowopolskiego. Rozciąga się od Ostrowa Wielkopolskiego na wschodzie po Łęknicę na zachodzie. Ogranicza od północy Nizinę Śląską.

Teren, na którym się znajdowaliśmy, posiada kilka nazw: Żarski Las, Zielony Las lub Żarskie Wzgórza.

Przeciwpożarowa wieża obserwacyjna

Przeciwpożarowa wieża obserwacyjna

Wieża obserwacyjna to smukła metalowa konstrukcja, jak większość obecnie wież przeciwpożarowych. Zbudowano ją w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku i ma 32 metry wysokości. Wcześniej w tym miejscu stała wieża drewniana.

Przyszli zdobywcy Korony Polski na wieży

Przyszli zdobywcy Korony Polski na wieży

W niedalekiej odległości od najwyższego szczytu znajdują sie dwie wieże, które są zdecydowanie bardziej atrakcyjne. Pozwolę sobie opis tej i następnej wieży zaczerpnąć ze strony www.zielony-las.pl

Widok w kierunku południowym z wieży obserwacyjnej

Widok na Zielony Las w kierunku południowym z wieży obserwacyjnej

Pierwsza z nich to Wieża Promnitza z XIX wieku, położona na wschód od Gołębiej, w odległości dziesięciominutowego spaceru.

Wieża Promnitza

Wieża Promnitza

Towarzystwo Upiększania Miasta Żary w 1865 roku podjęło inicjatywę budowy wieży widokowej, która miała służyć turystom i umożliwiać obserwację panoramy południowej części Wzniesień Żarskich oraz Borów Dolnośląskich. Można dzięki temu punktowi obserwacyjnemu przy bezchmurnej pogodzie zobaczyć Karkonosze i Góry Izerskie. Kamienna wieża zbudowana na planie kwadratu o boku 4,70 i wysokości 15 metrów, której budulcem były polodowcowe kamienie, nazwana została „Blockhaus, Aussichturm”. Dziś mówi się o niej jako o wieży myśliwskiej, ceglanej lub czerwonej. W jej bezpośredniej okolicy wyrastają stare, okazałe buczyny i podgórski krajobraz.

Druga wieża to Wieża Bismarcka z początku XX wieku.

Wieża Bismarcka

Wieża Bismarcka

Największym budowniczym tej kamiennej wieży, zwanej przed 1945 rokiem wieżą Bismarcka, jest żarska sekcja Towarzystwa Karkonoskiego, która wspólnie z wieloma sympatykami Zielonego Lasu w 1915 roku rozpoczęła budowę obiektu. Wieża nigdy jednak nie została dokończona. Powodem tego były dwie wojny światowe, a co za tym idzie, brak środków finansowych. Była ona budowana w oparciu w składki społeczne. Bryła wieży została zbudowana z cegły i słusznej wielkości bloków granitowych, będących licem wieży. Największe pomieszczenie, z przeznaczeniem pierwotnym na salę pamięci, znajduje się w dolnej części budynku. Wyżej znajdowało się pomieszczenie ochronne dla strażnika wieży oraz drugie z którego można było wejść na wieżę. Po południowej stronie znajdowały się kamienne schody prowadzące na pierwsze piętro. Ich granitowe, szerokie resztki możemy znaleźć do dziś. Wieża planowo miała mieć 42 metry wysokości (część kamienna do 39 metra posiadała 214 schodków). Końcowy jej fragment zakończony był platformą widokową z balustradą, nad którą znajdowała się jeszcze drewniana wieżyczka obserwacyjna o wys. 2,75 m. Po wojnie służyła leśnikom jako wieża obserwacyjna do oceny zagrożenia pożarowego, ale wspominano także przepiękny, malowniczy widok jaki roztaczał się z jej szczytu. Niedaleko wieży, na wschód od niej, w odległości kilkudziesięciu metrów znajduje się pomnik leśniczego Eberta z pierwszej połowy XX wieku.

Planowanie budowy za www.bismarcktuerme.de

18.11.1908 odbyło się w Żarach zebranie, na którym omawiano plan wzniesienia Wieży Bismarcka. W tym celu powołano prowizoryczny komitet budowy. W dniu 20.11.1908 zwołano jawne zgromadzenie, którego zadaniem była koordynacja w planowaniu projektu wieży. Mimo niewielkiej frekwencji, zaproponowano prezydentowi regencji patronat nad przedsięwzięciem. Powołano oficjalny komitet, składający się z przedstawicieli władzy okolicznych miejscowości oraz powiatu.

W miejscowej prasie (Sorauer Tagesblatt) opublikowano streszczenie protokołu z posiedzenia. Kilku wybranych członków nie zgadzało się z treścią publikacji i oświadczyło wystąpienie z komitetu. Wydawało się, że projekt budowy wieży spalił na panewce.

Podczas obrad rady powiatu w Żarach w dniu 28.03.1913 omawiano sprawę budowy Wieży Bismarcka w Żarskim Lesie, na grzbiecie wzniesień (niemiecka nazwa Rückenberg, 226m n.p.m.). Środki na budowę wieży pochodziły ze spadku po zmarłym fabrykancie Teodorze Frenzelu, które przekazał jego syn, fabrykant Georg Frenzel. Rada powiatu oświadczyła, że powiat Żary przejmie pieczę nad wieżą po jej wybudowaniu.

W celu budowy wieży w roku 1913 utworzono zarejestrowane stowarzyszenie pod przewodnictwem nadleśniczego R. Eberta.

Budowa wieży finansowana była głównie ze spadku w wysokości 30 000 marek. Pozostałe środki pozyskano dzięki apelowi w Sorauer Tagesblatt. Całkowity koszt budowy wynosił szacunkowo ok. 50.000 marek (wg innego źródła 140 000 marek).

Prace budowlane

Projekt wieży był dziełem mistrza murarskiego z Żar Fritza Schuberta, który wykonał prace murarskie przy wieży. Budowę Wieży Bismarcka rozpoczęto w środę, 01.04.1914 na wzniesieniu Rückenberg w Żarskim Lesie (geograficznie najwyższym wzniesieniu Marchii Brandenburskiej).

Królewski nadleśniczy Ebert z Żar w imieniu Lasów Państwowych przekazał komitetowi plac budowy. Landrat von Bredow przejął plac budowy i wykonał symboliczne wbicie łopaty w ziemię. Termin uroczystego otwarcia wieży wyznaczono na dzień 01.04.1915.

W czerwcu 1914 prace przy budowie wieży ustały z powodu strajku murarzy i cieśli. Ze względu na wybuch I wojny światowej w dniu 01.08.1914 wieża wybudowana była do wysokości 25 m (projekt przewidywał wysokość 42 m lub 48 m). Podwalina wieży na planie prostokąta wzniesiona była z czerwonej palonej cegły, olicowana polnymi kamieniami na dole.

Opis wieży (planowanej wieży widokowej)

Wysoka na 25 m budowla planowana była pierwotnie jako wieża widokowa z instalacją ogniową i nie została nigdy ukończona.

Dwubiegowe schody zewnętrzne prowadziły do wejścia położonego wyżej, przez które można było się udać do izby pamięci zwieńczonej krzyżowym sklepieniem. Do izby pamięci przylegał bufet i pomieszczenie przeznaczone dla strażnika.

Przy wejściu znajdować się miały jednobiegowe schody, prowadzące do schodów wejściowych z 214 stopniami, którymi można było wejść na platformę widokową z misą ogniową. Na wysokości 30 m planowane było główne wyjście na zewnątrz z obejściem wokoło. Tutaj miały znajdować się ośmiokątne okna widokowe. Według projektu wznosić się miały powyżej cztery masywne siedmiometrowe kamienne kolumny. Ostatnie wyjście zaplanowano na wysokości 39 m. Na nadbudówce o wysokości 2,75 m, znajdującej się na głowicy wieży, przewidziano instalację misy ogniowej.

Historia wieży

Po 01.08.1914 budowla pozostawała w stanie niedokończonym. Wieża pozostawała niezadaszona, przez co przez wiele dziesięcioleci była bezpośrednio narażona na wpływ warunków atmosferycznych. Budowla nie była wykorzystywana ani jako wieża widokowa, ani jako kolumna ogniowa.

Już w roku 1945 wyrwano granitowe kamienie ze schodów zewnętrznych.

W połowie lat 70-tych dobudowano na szczycie wieży drewniane rusztowanie w celu obserwacji przeciwpożarowych.

W lipcu 1991 budowla znajdowała się stanie ruiny (brakowało schodów wewnętrznych, schody zewnętrzne zostały całkowicie zniszczone, wieża na górze była otwarta).

W maju 2002 usunięto drewnianą nadbudówkę.

W czerwcu 2011 budowla była w stanie całkowitej ruiny.

Stara pocztówka z Sorau z widocznymi opisywanymi wieżami - zdjęcie ze strony dolny-slask.org.pl (http://dolny-slask.org.pl/3982995,foto.html?idEntity=526899)

Stara pocztówka z Sorau z widocznymi opisywanymi wieżami – zdjęcie ze strony dolny-slask.org.pl (http://dolny-slask.org.pl/3982995,foto.html?idEntity=526899)

Po godzinnym spacerze po wróciliśmy do auta i pojechaliśmy do Żar. Na kawę. Chcieliśmy odwiedzić kawiarnię, w której byliśmy półtora roku temu podczas naszej rowerowej wyprawy po południu województwa lubuskiego.

Niestety okazało się, że miejsce kawiarni zajął lokal z burgerami, który podczas naszej ostatniej bytności w Żarach znajdował się o dwa numery dalej. Nie pozostało nam nic innego, jak znaleźć inne miejsce. Padło na „Restaurację Lew”. Kawa latte, herbata orzechowa, herbata cytrusowa-korzenna oraz szarlotka na ciepło umiliły nam ostatnie chwile wizyty na Łużycach.

24 (38) – Szczun Na Śląsku – „Korona Polski – Śnieżka (1/16)”

Pomysł padł jakiś czas temu.

– Może zdobylibyśmy „Koronę Polski”?

– Możemy. Ale o co chodzi?

Już wyjaśniam. Korona Polski  to lista najwyższych szczytów województw. Nie należy mylić jej z popularną „Koroną Gór Polski”, którą tworzą najwyższe szczyty poszczególnych pasm górskich w Polsce. Niektóre szczyty znajdują się oczywiście w obu zestawieniach.

W Polsce jest szesnaście województw i tyle szczytów znajduje się w „Koronie Polski”.

Korona Polski

Korona Polski

Szczyt Śnieżka

Temat na jakiś czas przycichł, ale nadarzyła się noworoczna okazja i kilka dni wolnego, więc wybraliśmy się w Sudety. Po to, aby na chwilę wyrwać się z Zielonej Góry i spod domowego koca.

Ruszyliśmy naszym pożeraczem przestrzeni o pojemności silnika 995 cm³ rankiem, w sobotę, 2 stycznia. Wujek Google przewidywał dwie i pół godziny jazdy. Nie uwzględnił jednak pogody i warunków na drodze. Z początku było trochę ślisko, a im bliżej byliśmy celu, tym częściej pojawiała się mgła, co wydłużało czas naszej podróży, gdyż w takich warunkach wyprzedzanie maruderów jest utrudnione.

Po trzech godzinach dotarliśmy do Karpacza. Zaparkowaliśmy i ruszyliśmy w góry – to znaczy w kierunku dolnej stacji wyciągu krzesełkowego „Zbyszek”. Wcześniej braliśmy pod uwagę opcję wejścia na Śnieżkę, jednak w zaistniałych warunkach pogodowych zajęłoby nam to co najmniej trzy godziny, do tego zejście około dwóch plus chwila pobytu na szczycie – dawałoby to powrót około godziny 17. Zbyt późno. Zbyt ciemno. Zbyt niebezpiecznie.

Dziki Wodospad w Karpaczu

Dziki Wodospad w Karpaczu

Miejską Koleją Linową  można wjechać na Kopę na wysokość 1375 metrów n.p.m. Długość kolei wynosi 2229 metrów, zaś różnica wzniesień 530 metrów.  Dolna stacja wyciągu krzesełkowego na Kopę znajduje się na terenie Białego Jaru, na wysokości  820 m n.p.m. Sam wjazd kolejką na Kopę trwa 15 minut. I te 15 minut było zwiastunem tego, co nas czekało później. W Karpaczu temperatura wynosiła -4 stopnie Celsjusza. Na Kopie kilka stopni mniej. Do tego prawie stuprocentowa  wilgotność powietrza powodowała, że temperatura odczuwalna na tej wysokości była zdecydowanie niższa. Dlatego też, gdy tylko dojechaliśmy na Kopę, biegiem ruszyliśmy do baru, by jak najszybciej ogrzać się gorącą herbatą.

Herbata na Kopie

Herbata na Kopie

W końcu przyszedł czas, by wyruszyć na szczyt. Czarnym szlakiem, czyli Śląską Drogą, kierowaliśmy się w stronę Śnieżki.  Początkowa trasa nie była ciężka. Mimo dosyć sporej ilości śniegu i śliskich kamieni, maszerowanie nie sprawiało nam większych trudności. Po kilkunastominutowej wędrówce doszliśmy do schroniska „Śląska Chata”. I tutaj niespodzianka. Tuż za schroniskiem zauważyliśmy szlaban i informację przyczepioną do niego, iż niebieski szlak, który pozwala dojść na szczyt od strony wschodniej, jest zamknięty z uwagi na zagrożenie lawinowe. Nie pozostało nam więc nic innego, jak wejść na szczyt szlakiem czerwonym, który jest szlakiem trudniejszym i prowadzi stromymi zakosami. Trasa w tej części była bardzo śliska i, gdyby nie znajdujące się po bokach łańcuchy, byłaby praktycznie niemożliwa tego dnia do przejścia.

Drogowskazy na Kopie

Drogowskazy na Kopie

Udało się. Po około trzydziestu minutach dotarliśmy do celu. Widoczność ograniczona do kilkunastu metrów. Temperatura  – 8 stopni Celsjusza, przy wilgotności powietrza 99% odczuwalna -15 stopni Celsjusza. Byliśmy bardzo dumni i zadowoleni z siebie, gdyż, w tych niełatwych warunkach, pierwszy szczyt Korony Polski został przez nas wspólnie zdobyty.

Drogowskaz na Śnieżce

Drogowskaz na Śnieżce

Widok ze Śnieżki - 2 stycznia 2016

Widok ze Śnieżki – 2 stycznia 2016

Widok ze Śnieżki - 3 stycznia 2016 - foto Emilia Klimkowicz

Dla odmiany widok ze Śnieżki następnego dnia – 3 stycznia 2016 – foto Emilia Klimkowicz

Chwilę odpoczynku, kilka zdjęć na pamiątkę i ruszyliśmy w drogę powrotną. Większość zejścia ze Śnieżki ślizgaliśmy się. Ale, dzięki wspomnianym wcześniej łańcuchom, udało nam się zachować równowagę (prawie cały czas). Było coraz zimniej, a zjazd kolejką dawał nam się we znaki . Mimo tego, że ubraliśmy się naprawdę ciepło, piętnastominutowy bezruch powodował, że zmarzliśmy.

Szadź na słupkach obok Drogi Śląskiej

Szadź na słupkach obok Drogi Śląskiej

Z czerwonymi od mrozu nosami dotarliśmy na dół, na parking, skąd wyruszyliśmy naszym niebieskim „Bączkiem” do Jeleniej Góry, do hotelu Fenix, położonego naprzeciwko dworca kolejowego. Dzień wcześniej zarezerwowaliśmy tam nocleg. Pokój duży, czysty, z dużym oknem  i przestronną łazienką. Jedynym minusem było to, że któryś z pracowników hotelu otworzył na całą szerokość okno, by  wywietrzyć  go przed naszym przybyciem. Przy normalnych warunkach pogodowych byłoby to wręcz wskazane, ale przy poniżej -10 st.? Do tego skręcony na „jedynkę” kaloryfer. Brr… Na szczęście w łazience było zdecydowanie cieplej. Nie wychodziliśmy z niej przez pierwszych kilka minut 😉

Przyszedł czas na posiłek. Ten postanowiliśmy zjeść w  „Mazurkowej Chacie”, ok. 4 km od naszego hotelu w stronę Karpacza. Rosół, barszcz czerwony z krokietami, placek po węgiersku i naleśniki szpinakowe – pycha. Obsługa bardzo przyjemna. W końcu 111 komentarzy na serwisie TripAdvisor, w zdecydowanej większości bardzo przychylnych, nie wzięło się znikąd. Najedliśmy się do syta. Nawet nie mieliśmy siły na kawę i deser.

Barszczyk w Mazurkowej Chacie

Barszczyk w Mazurkowej Chacie

Mieliśmy za to czas i ochotę na wypoczynek. Nie tracąc czasu, udaliśmy się do miejscowości Wojcieszyce, gdzie, w hotelu Jan, skorzystaliśmy z basenu i sauny. Na stronie internetowej aquapark wyglądał bardzo zachęcająco. Spory, rekreacyjny basen z kilkoma atrakcjami wodnymi, jacuzzi, kilka saun, a wszystko to w przyjemnych dla oka barwach i nowoczesnym, ciekawym stylu. Nie do końca miało to jednak odzwierciedlenie w rzeczywistości. Już po samym wejściu na teren aquaparku odpychał zapach stęchlizny i wilgoci. Szatnie zimne i brudne. Prysznice również nie były długo sprzątane. Basen okazał się być najbardziej odpowiadający obrazowi ze strony, jednak wyłączone atrakcje wodne… Zdecydowanie natomiast obroniły się sauny. Parowa, infrared i spora fińska. Do tego bania z lodowatą wodą. Wnioski? Niestety, chyba po wybudowaniu aquaparku w pobliskich Cieplicach, obiekt wojcieszycki podupadł „na zdrowiu”.

Basen główny w Hotelu Jan - piękne zdjęcie to nie wszystko

Basen główny w Hotelu Jan – piękne zdjęcie to nie wszystko (foto ze strony hotelu)

Niedzielny poranek powitał nas piękną, mroźną i jednocześnie słoneczną pogodą. W hotelowej restauracji czekało na nas śniadaniem w formie szwedzkiego stołu. Wybór duży, świeże, różnorodne pieczywo, jajecznica, warzywa, sery, tosty, do tego kawa, herbata, ciasto. Standard, ale smaczny. Naszym bardzo analitycznym umysłom podpadają jednak nietypowe, raczej nie podawane w hotelach dania śniadaniowe: ryba po grecku, sałatka warzywna, rolada z łososia z serem, jajka w majonezie i galaretki mięsna. Bingo! – przecież to pozostałości po imprezie sylwestrowej. 🙂

Widok z okna restauracji w Hotelu Fenix

Widok z okna restauracji w Hotelu Fenix

I na zakończenie naszego wypadu punkt konieczny. Spacer po starej części Jeleniej Góry.

Cerkiew Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Jeleniej Górze

Cerkiew Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Jeleniej Górze

 

Mural na płytach OSB przy ul. 1 Maja

Mural na płytach OSB przy ul. 1 Maja

 

A za muralem perełka

A za muralem perełka

 

Zeus porywający Europę

Zeus porywający Europę – zaiste samiec

 

W Zielonej Górze prezydent miasta nie omieszkałby dodać swojego imienia i nazwiska - jednak gdzie indziej można być przyzwoitym

W Zielonej Górze prezydent miasta raczej nie omieszkałby dodać swojego imienia i nazwiska – jednak gdzie indziej można być przyzwoitym

 

Zabytkowy wagon oraz symboliczny odcinek dawnej trasy tramwajowej istniejącej w Jeleniej Górze w latach 1897-1969

Zabytkowy wagon oraz symboliczny odcinek dawnej trasy tramwajowej istniejącej w Jeleniej Górze w latach 1897-1969 (na zdjęciu ostatnia pasażerka na gapę)

Najwyższy szczyt Śląska zaliczony.